Intel pokonuje AMD w mobilnych grafikach zintegrowanych.

O tym, że Intel mocno pracuje nad kartami graficznymi wiemy nie od dzisiaj. Wygląda jednak na to, że pierwsze efekty tych prac będziemy mogli ocenić już w tym roku, choć tak naprawdę to dopiero pierwszy mały krok. Nie zmienia to faktu, że GPU oznaczone jako Gen11, zaczynają wyglądać całkiem obiecująco.
Intel wreszcie rozwija swoje GPU
Intel, który od lat jest największym dostawcą GPU pod względem liczby wyprodukowanych układów, nigdy nie był w czołówce wydajnościowej. Swój duży udział w rynku zawdzięcza zintegrowanym układom w procesorach z serii Core. Niestety przez ostatnie lata praktycznie ich nie rozwijał, nadal była to generacja oznaczona jako 9.5 i przenoszona praktycznie w niezmienionej formie z jednej generacji procesorów na drugą. Dopiero presja ze strony AMD i ich układów APU opartych na rdzeniach Zen i Vega, sprawiła, że Intel postanowił coś jednak zmienić. Czytaj dalej

źródło: antyweb.pl

Będzie następca Windowsa – Modern OS.

Od kilku miesięcy w branży technologicznej pojawiały się doniesienia o tym, że koncern Microsoft jest w trakcie prac nad nowym systemem operacyjnym, który nie będzie kolejną wersją platformy Windows znanej na rynku od 1985 r.
Wcześniejsze informacje mówiły o tym że szykowany system będzie nosił nazwę Windows Lite. Teraz jednak na firmowym blogu Nick Parker, wiceprezes Microsoftu ds. produktów konsumenckich zapowiedział oficjalnie że nadchodzący system będzie nosił nazwę Modern OS. Przy okazji pojawiły się pierwsze, choć oględne szczegóły na temat nowej platformy. Według Microsoftu Modern OS ma posiadać zupełnie inną strukturę od tej znanej z rodziny Windows. System ma się cechować przede wszystkim wygodą użytkowania. Obsługa systemu nie będzie wymagała żadnej głębszej wiedzy komputerowej, a dzięki aktualizacjom instalowanym automatycznie w tle użytkownik nie będzie musiał pamiętać o tym by Modern OS był zawsze w najnowszej wersji. Dodatkowo Microsoft zapewnia że nowy system otrzyma silne fabryczne zabezpieczenia, a środowisko systemowe zostanie oddzielone od aplikacji z których korzysta użytkownik. Modern OS ma także w pełni obsługiwać nadchodzącą sieć 5G i wykorzystywać wszystkie udogodnienia które zapowiada ta technologia. Na razie nie podano dokładniejszych detali związanych z Modern OS, nie ma także żadnego terminu w którym nowa platforma mogłaby trafić na rynek.
Microsoft potwierdził oficjalnie, że prowadzi prace nad nowym systemem operacyjnym o nazwie Modern OS. Przygotowywana platforma ma w przyszłości zastąpić środowisko Windows i cechować się przede wszystkim bezpieczeństwem i łatwością obsługi przez użytkownika.

 

źródło: wirtualnemedia.pl

Masz ASUSA? Twoje urządzenie mogło zostać zainfekowane!

Przez kilka miesięcy użytkownicy sprzętu marki ASUS otrzymywali złośliwe aktualizacje. Wprost od producenta! Ale to nie firma ASUS infekowała swoich klientów a przestępcy, którzy przejęli kontrolę nad oficjalnym serwerem aktualizacji ASUSA i po cichu modyfikowali nowe wersje oprogramowania, które automatycznie i regularnie ASUS wgrywał swoim klientom na kupiony przez nich sprzęt, m.in. laptopy.
Atak wykrył Kaspersky, który ataku nie wykrył…
Złośliwe oprogramowanie, któremu badacze nadali nazwę ShadowHammer, trafiało na sprzęt klientów ASUS-a przez aplikację ASUS Live Update Utility, która jest przez producenta instalowana domyślnie. Innymi słowy, jeśli kupiłeś laptopa ASUS-a, to zapewne w tle chodzi na nim właśnie ta aplikacja. Regularnie łączy się do internetu i pobiera oraz instaluje na komputerze użytkownika aktualizacje takie jak nowe wersja oprogramowania, sterowników czy BIOS/UEFI.
29 stycznia pracownicy firmy Kaspersky zorientowali się, że pobierane przez sprzęt ASUS-a aktualizacje, choć podpisane poprawnym certyfikatem tej firmy, są złośliwe. Przystąpiono do analizy i ustalono, że zainfekowane aktualizacje spływały na urządzenia klientów ASUS aż od czerwca do listopada 2018. Wprost z oficjalnych serwerów producenta: liveupdate01s.asus[.]com oraz liveupdate01.asus[.]com.

Czytaj dalej

źródło: niebezpiecznik.pl

Polski laptop Hiro 950 z Nvidia GTX 1070 Max-Q. Jak się sprawdził?

Nazwa Hiro najprawdopodobniej nikomu nic nie powie, jeśli chodzi o popularność daleko jej do typowo gamingowych marek, takich jak MSI, Asus czy Acer. Ma jednak w swojej ofercie kilka całkiem fajnych laptopów do gier, na których można też śmiało pracować.
Hiro to polska marka komputerów i akcesoriów przeznaczonych dla graczy – marka bardziej znanej firmy, NTT. Czy wypuszczenie własnych laptopów do gier ma sens? Sprawdzamy.
Wygląd i wykonanie Hiro 950
Laptop ma wymiary 380 x 252mm, grubość 18,6mm, do tego waży niecałe 2 kilogramy. Na pierwszy rzut oka trudno zgadnąć, że jest to sprzęt przeznaczony dla graczy i tak naprawdę zdradza to dopiero podświetlana klawiatura RGB. Ewentualnie delikatne podświetlenie na klapie.
Na prawej ściance mamy złącze do mikrofonu, złącze do słuchawek, port USB, czytnik kart pamięci, port do kabla sieciowego oraz złącze zabezpieczające. Na lewej port HDMI, dwa mini display port, dwa złącza USB-C oraz dwa USB. Sporo jak na tak smukłą konstrukcję, co na pewno docenią osoby podpinające laptopy pod monitory i traktujące je jak namiastkę domowego komputera stacjonarnego. Obudowa wydaje się być zrobiona dobrej jakości materiałów i nieźle spasowana. Nawet kiedy sprzęt się trochę nagrzał podczas grania, póki co nic tu nie skrzypiało – jestem natomiast bardzo ciekawy co będzie później. Niestety kilka laptopów dla graczy po dłuższym czasie użytkowania potrafiło mnie w tej kwestii niemiło zaskoczyć.
Ekran ma przekątną 15,6” – to matowa matryca TFT-LCD oferująca rozdzielczość 1920×1080. Kąty widzenia jak na wyświetlacza tego typu są w porządku, podobnie jak nasycenie barw oraz jasność maksymalna i minimalna. Na duży plus na pewno odświeżanie ekranu wynoszące 144 Hz. Sam korzystam w domu z monitora 60 Hz i tęsknię za różnicą, którą widzę podczas grania korzystając z wyświetlaczy z 144 Hz. Oprócz podświetlenia mamy więc kolejny gamingowy akcent.
Klawiatura posiada oddzielny blok numeryczny. Podczas pisania jest bardzo przyjemna, ma niski skok, jest cicha. Trochę żałuję, że nie miałem okazji sprawdzić modelu Hiro 700, gdzie zastosowano klawiaturę mechaniczną, która na pewno lepiej sprawdza się w grach. Generalnie ostatnio korzystam tylko z takich konstrukcji i dość ciężko jest mi wrócić do innych rozwiązań. Natomiast patrząc na różnicę w grubości obudowy obu modeli, wybrałbym jednak smuklejszą konstrukcję.
Nie znalazłem jeszcze gładzika, który działałby tak dobrze jak płytki dotykowe w MacBookach i ta w Hiro 950 nie jest wyjątkiem. Trudno się tu jednak przyczepić do samego panelu, po którym wodzimy palcem. Jest odpowiednio responsywny, wolałbym jednak żeby przyciski były z nim zintegrowane – tu natomiast są oddzielone. Ma to oczywiście swoje plusy, takie jak brak szans na ich przypadkowe wciśnięcie, jednak są dość głębokie przez co zwalniają cały proces obsługi komputera w ten sposób. W lewym górnym rogu gładzika dodano czytnik linii papilarnych.
Klawiatura posiada podświetlenie RGB, które możemy regulować za pomocą zainstalowanej w systemie aplikacji Command Center. Jest ok, może trochę za bardzo odpustowa, ale w miarę czytelna. Natomiast często potrafiła się bardzo długo uruchamiać.
Z jej poziomu mamy również wgląd w “system monitor”, czyli rozpiskę podstawowych informacji o komputerze. Są tu też takie dane jak prędkość obrotu wiatraków przy CPU i GPU oraz temperatura poszczególnych układów.
Podzespoły i wydajność Hiro 950
Laptop Hiro 950 nie jest mięczakiem i wpakowano do niego całkiem konkretne układy. Sercem urządzenia jest 6-rdzeniowy procesor Intela 8. generacji Core i7-8750H. Został wyposażony w technologię Turbo Boost. Pozwala ona w inteligentny sposób zwiększać taktowanie zegarów gdy potrzebna jest większa wydajność.
Całkiem nieźle prezentuje się również układ graficzny – mamy tu kartę NVIDIA GeForce GTX 1070 Max-Q z 8GB pamięci RAM. Układ charakteryzuje się około 40% szybszym działaniem od mobilnego GTX1060 montowanego w wielu innych gamingowych laptopach i powinniście poczuć ten przyrost mocy w grach. Egzemplarz, który do mnie trafił miał 16 GB pamięci RAM, choć można go rozbudować do 32GB, istnieje również możliwość konfigurowania sprzętu przed zakupem – pod kątem innych dysków.
Podczas grania czy renderowania filmów w Adobe Premiere Pro nie zauważyłem żeby sprzęt się przesadnie grzał – czego w sumie można się spodziewać po tak smukłej konstrukcji. Przy większym obciążeniu urządzenie robiło się cieplejsze w prawym górnym rogu obudowy, w okolicach przycisków ESC i Tab, później również w okolicach przycisku power, pod ekranem. Nie było to jednak na tyle odczuwalne by psuło komfort trzymania urządzenia na kolanach. Laptop nie dawał też o sobie przesadnie znać jeśli chodzi o głośność. Jasne, dociążony rozkręcał wiatraki, nie było to jednak przesadnie dokuczliwe – szczególnie patrząc przez pryzmat innych gamingowych konstrukcji, które potrafią czasem włączyć tryb helikoptera, gdzie granie bez słuchawek jest praktycznie niemożliwe.
Sprzęt sprawia wrażenie solidnego i całkiem wydajnego, szczególnie patrząc pod kątem wielkości konstrukcji. Podświetlenie klawiszy można wyłączyć, wtedy nic nie będzie zdradzać, że to sprzęt dla graczy i śmiało można go zabrać na spotkanie biznesowe.
Teoretycznie laptopy Hiro 950 zaczynają się od około 6300 złotych, jednak oferta w oficjalnym sklepie NTT może prowadzać w błąd, bowiem jeśli klikniecie „dopasuj” okaże się, że to cena sprzętu bez jakiegokolwiek dysku twardego. Kiedy dobrałem parametry do testowanego przeze mnie egzemplarza, dodając jeden dysk SSD o pojemności 256 GB, drugi HDD 1TB i 16GB RAM-u, cena skoczyła do 6 991,53 zł.

źródło: antyweb.pl

LG patentuje smartfon z szesnastoma aparatami.

Koncern LG opatentował koncepcję zastosowania w swoich smartfonach modułu złożonego z szesnastu aparatów fotograficznych. Producent zapowiada, że dzięki temu rozwiązaniu będzie możliwe robienie zdjęć w niespotykanej dotąd jakości, nagrywanie filmów 3D oraz wprowadzenie dodatkowych narzędzi obróbki fotografii.
Jak poinformował serwis Engadget uprawnienia patentowe zostały przyznane LG przez amerykański urząd patentów i znaków towarowych (United States Patent and Trademark Office). Zgłoszone przez producenta rozwiązanie polega na umieszczeniu na tylnej obudowie smartfona modułu zawierającego 16 oddzielnych aparatów fotograficznych (w układzie 4 x 4). Taka koncepcja nie była dotąd obecna na rynku, choć od pewnego czasu dostawcy smartfonów stosują w niektórych modelach większą liczbę kamer – przykładem może być zaprezentowany w październiku br. Galaxy A9 z poczwórnym aparatem fotograficznym oraz jego następca, w którym spodziewanych jest 6 kamer umieszczonych na tylnej obudowie urządzenia.
LG zapowiada, że zastosowanie w nadchodzących smartfonach zestawu 16 głównych aparatów fotograficznych pozwoli na wykonywanie zdjęć o niespotykanej dotąd jakości, a także nagrywanie filmów w technologii 3D. Według producenta opracowanie wraz z opatentowaną koncepcją odpowiedniego oprogramowania sprawi m.in. że możliwe będzie decydowanie przez użytkownika z ilu obiektywów chce skorzystać przy konkretnym ujęciu czy też wybranie najlepszej z kilku różnych fotografii wykonanych w jednym momencie. Z kolei dzięki zastosowaniu specjalnego zwierciadła zestaw 16 kamer ma być też przydatny przy robieniu smartfonem zdjęć typu selfie.
Na razie nie wiadomo kiedy na rynku pojawią się pierwsze smartfony LG wykorzystujące opatentowaną technologię. Obecnie najbardziej zaawansowanym pod względem fotografii modelem tego producenta jest wprowadzony w październiku br. LG V40 ThinQ oferujący 5 aparatów – 3 główne oraz 2 kamery przeznaczone do selfie.

 

żródło: wirtualnemedia.pl

Większe zainteresowanie komputerami PC.

Po sześciu latach — nareszcie większe zainteresowanie komputerami PC.

Firmy zajmujące się badaniem rynku — Gartner oraz IDC — są zgodne, że w drugim kwartale 2018 rynek PC odnotował wzrost. Nie są to żadne szałowe liczby — maksymalnie 2,7% — ale lepsze to, niż notowanie kolejnych strat, które stało się… właściwie standardem na przestrzeni ostatnich sześciu lat.

Nie bój się sam złożyć swojego zestawu.
Komputery marketowe zyskały sobie złą sławę głównie z powodu dużych dysproporcji. Np. montowano w nich mocny procesor, a oszczędzano na innych komponentach. Płyta główna to najtańszy model na rynku, RAMu tylko co kot napłakał, wolny dysk twardy, a do tego jeszcze słabiuteńki zasilacz. O karcie graficznej nawet nie ma co wspominać. Po bliższym zapoznaniu się, sprzęt tego pokroju tracił całkowicie swój urok.

Dobry zestaw powinien być wyważony, a o to trudno w sklepie, w którym liczy się tylko cena. Nieco lepiej jest w wyspecjalizowanych sklepach komputerowych. Tam po pierwsze za złożenie zestawu odpowiadają specjaliści, a po drugie nikt nie chce aby klient za kilka tygodni wrócił z reklamacją, bo pojawiły się jakieś problemy związane z niską jakością zastosowanych komponentów.
Składanie własnego zestawu ma jeszcze jedną zaletę. Doskonale wiecie co siedzi w środku. To Wy możecie zamienić chłodzenie na procesor, którym nie jest boksowy cooler (wentylator), a znacznie lepszy produkowany przez innego producenta. Tak samo możecie dopasować obieg powietrza w obudowie odpowiednio montując wentylatory, aby poprawić ogólny komfort termiczny podzespołów. Wreszcie wiedząc co w „trawie piszczy”, łatwiej Wam będzie zdiagnozować ewentualne problemy. Tego typu doświadczenie okazuje się często nieocenione w kryzysowych sytuacjach.

Dziękujemy Wam, naszym klientom, za zaufanie przy zamawianiu komputera w naszej firmie. Zawsze służymy pomocą i zapraszamy 🙂

źródło Anytweb.pl