Smartfon bez gniazd i przycisków.

Marka Meizu zaprezentowała w Chinach nowego smartfona – model Meizu Zero. Urządzenie charakteryzuje się brakiem jakichkolwiek gniazd i przycisków na obudowie.

Dzięki całkowitemu zlikwidowaniu wejść i przycisków fizycznych, możliwe jest zatopienie smartfona na maks. 30 minut pod wodą (klasa wodoszczelności IP68). Meizu Zero został wyposażony w ceramiczną, prawie bezramkową obudowę z wyświetlaczem AMOLED 2,5D o przekątnej 5,99 cala. W smartfonie zastosowano procesor Snapdragon 855. Ładowanie urządzenia odbywa się wyłącznie przez ładowarkę bezprzewodową 18W, a komunikację wspiera Bluetooth 5.0 oraz sieć 5G wraz z eSIM.
Ponadto Meizu Zero został wyposażony w głośnik wbudowany w ekran z systemem mSound 2.0, a całość wspiera silnik mEngine 2.0.
Na razie nie jest znana data premiery rynkowej i cena Meizu Zero. Smartfon ma trafić do Polski.

 

 

 

 

Specyfikacja techniczna smartfonu Meizu Zero:
ekran: 5,99 cala, AMOLED 2,5D
procesor: Snapdragon 855
5G
Bluetooth 5.0
USB 3.0
eSIM
wodoszczelność IP68
głośnik wbudowany w ekran z systemem mSound 2.0
ładowanie wyłącznie przez ładowarkę bezprzewodową 18W

Zabawa w rabaty !

Dla wszystkich naszych klientów, którzy zgłoszą się do naszego serwisu i pozostawią sprzęt do naprawy mamy 10% rabatu.
Wystarczy że podasz tajne hasło.
Jak uzyskać tajne hasło?
Po prostu odwiedź naszą stronę tego dnia w którym zamierzasz zgłosić się do naszego serwisu i odczytaj hasło.
Uwaga.
Tajne hasło obowiązuje tylko jeden dzień w godzinach pracy serwisu tj. od poniedziałku do piątku od 10-tej do 18-tej.
Tajne hasło wyświetlane jest tylko raz chyba że będziesz sprytny bądź sprytna….

Chcesz uzyskać rabat sprawdź hasło  😀

Zapraszamy do zabawy 🙂

Oferta ważna czasowo.

Telefon z klapką powraca i z ze składanym ekranem. Motorola Razr.

Pamiętam czasy, gdy telefony z klapkami robiły na wszystkich ogromne wrażenie. Każdy chciał mieć Motorolę Razr V3 z prostego powodu — była modna. Wszystko wskazuje na to, że marka może znów powrócić.
Motorola Razr V3 to chyba jeden z najpopularniejszych modeli telefonu z klapką. Chciał mieć go każdy. Był cienki, elegancki, futurystyczny i pozwalał na naprawdę wiele — przynajmniej te 14 lat temu. Dziś mało kto pamięta, że przed iPhonem i Androidem wszyscy chcieli mieć Motorolę. Kampania marketingowa firmy była ogromna. Telefon reklamowały największe gwiazdy tamtego okresu, z Davidem Beckhamem na czele. Wraz z premierą pierwszej iPhone’a 1. generacji popularność V3 (i jego następców) gwałtownie spadła. Motorola wielokrotnie próbowała wskrzesić markę, jednak bezskutecznie. Droid Razr z 2011 roku nie robił już na nikim żadnego wrażenia, a dodatkowo pozbawiony był klapki.
Kilka miesięcy temu, Albert w swoim tekście informował Was, że Motorola (znajdująca się obecnie w rękach Lenovo) przygotowuje się do ponownej próby wskrzeszenia modelu Razr. Już wtedy mówiło się o tym, że firma może zaprezentować rozwiązanie z klapką wykorzystujące elastyczny ekran. Dziś wiemy nieco więcej na jego temat, choć oficjalnie niczego nie potwierdzono. Czy Motorola Razr znów będzie modna i każdy będzie ją chciał? Szczerze wątpię by dało się odbudować jej pozycję, ale innowacyjne rozwiązania są zawsze mile widziane.
Jak podaje Wall Street Journal, Motorola współpracuje z amerykańskim telekomem Verizon Communications nad wprowadzeniem na rynek nowoczesnego smartfona z elastycznym ekranem i klapką, który ma sprawić, że Razr znów stanie się obiektem pożądania. Źródła podają, że nowy Razr może zostać wyceniony nawet na 1500 dolarów amerykańskich (ok. 5631 zł) i do sprzedaży może trafić już za kilka miesięcy — na początek tylko w Stanach Zjednoczonych.

źródło: antyweb.pl

Samsung. Premiera składanego smartfona.

Według oczekiwań 20 lutego 2019 roku podczas konferencji Unpacked Samsung pokaże po raz pierwszy swój smartfon ze składanym elastycznym ekranem. Autorską wersję giętkiego wyświetlacza o nazwie Infinity Flex Samsung zaprezentował oficjalnie po raz pierwszy jesienią ub.r. podczas konferencji dla deweloperów. W rozmowach z Wirtualnemedia.pl eksperci nie ukrywali wówczas, że składany ekran w smartfonie to interesująca innowacja, która może rozpocząć kolejny wyścig producentów na rynku urządzeń mobilnych. Teraz rynek spodziewa się, że oprócz samej koncepcji Samsung zaprezentuje w lutym w pełni funkcjonalny egzemplarz smartfona wykorzystującego Infinity Flex. Jest to prawdopodobne, bowiem wcześniej koreański producent zapowiadał, że takie urządzenie może mieć swoją rynkową premierę w marcu br., choć na początku produkcja nie powinna przekroczyć miliona sztuk, a sam smartfon nie będzie tani – jego cenę przewidziano na poziomie 1,8 tys. dol.

Zobacz też: Samsung szykuje smartfon z dwoma oddzielnymi ekranami

Koniec serii Xiaomi Redmi.

Obecnie zmiany nazw nie są szczególnie często spotykane. Xiaomi chce jednak lepiej podzielić swoją ofertę i w ten sposób linia Xiaomi Redmi doczeka się zmian w nazewnictwie, które wydają się być całkiem zaskakujące.
Xiaomi upraszcza swoją ofertę
Do tej pory w segmencie smartfonów doczekaliśmy się już ich jednej submarki. Mianowicie chodzi o Pocophone, która to ma skupiać się na tworzeniu możliwie jak najwydajniejszych telefonów w atrakcyjnych cenach. Nie da się ukryć, że dla sporej liczby osób ta nazwa własnie z czymś takim się kojarzy. Moim zdaniem wprowadzenie modelu F1 było jednym z najlepszych pomysłów tego producenta. To jednak był dopiero wstęp do dalszego podziału swojego portfolio w taki sposób, aby był on bardziej przejrzysty, choć moim zdaniem dla niektórych będzie to jedynie większy bałagan.
Mianowicie chodzi o serię Redmi. Ta już od samego początku cieszyła się ogromną popularnością, ponieważ w jej skład wchodziły urządzenia o świetnym stosunku ceny do oferowanych możliwości. W sumie nadal to jedna z najlepszych linii modeli z niskiej oraz średniej półki. Mocne parametry, niska cena i dobra jakość wykonania – to wystarczyło, aby jej przedstawiciele pojawiali się regularnie w pierwszej dziesiątce najchętniej kupowanych smartfonów na świecie.
Ostatnio za pośrednictwem chińskiego portalu społecznościowego Weibo, dowiedzieliśmy się, że 10 stycznia Xiaomi zorganizuje niezwykle ważną konferencję. Przede wszystkim od teraz linia Xiaomi Redmi zmienia nazwę. Od tej pory ma ona brzmieć po prostu Redmi i myślę, że to nawet dobre zagranie, choć niewątpliwie dalej większość użytkowników będzie dodawać na początku Xiaomi. Przynajmniej to słówko jest już całkiem dobrze znane.
Redmi i nowy początek
W ten sposób Xiaomi chce nieco podnieść prestiż i rangę swojej serii Mi. Oczywiście nie planują drastycznych podwyżek cen, ale mimo wszystko widać, że postanowili tu pójść podobną ścieżką, co Huawei, tworząc Honora. Zresztą podobne porównanie zastosował CEO firmy. Redmi ma także bardziej celować w internetowe kanały sprzedaży, a Mi w tradycyjne sklepy i stać się bardziej premium. Moim zdaniem to dobra decyzja.
Pierwszym przedstawicielem submarki Redmi miałby być model z aparatem o rozdzielczości 48 Mpix. Tak, dokładnie ten sam sensor, co w Huawei Nova 4, więc można oczekiwać naprawdę dobrej jakości zdjęć. Tym bardziej, że z tyłu mamy mieć łącznie trzy matryce. Do tego pojawiłby się ekran z wcięciem w kształcie kropli wody. Jestem ciekaw, czego się doczekamy i nie zdziwiłbym się, gdyby firma na start przygotowała Redmi 7 Pro.
źródło: antyweb.pl

Pierwsze smartfony Sharp w Polsce – B10, Aquos C10 i Aquos D10

Smartfony Sharp B10, Aquos C10 i Aquos D10 zostały po raz pierwszy oficjalnie zaprezentowane podczas tegorocznych targów IFA w Berlinie. Sharp Aquos D10 ma 5,99-calowy wyświetlacz Aquos Sharp Aquos D10 to flagowy model producenta, którego 5,99-calowy wyświetlacz Aquos o rozdzielczości Full HD+ (2160 x 1080 pikseli) pokrywa 91% przedniej powierzchni i oferuje paletę barw Wide Color Gamut Panel. Smartfon posiada kamerę z zoomem optycznym oraz funkcjami sztucznej inteligencji. Główny aparat wyposażono w dwa obiektywy 12 Mpx i 13 Mpx, a przednia 16-megapikselowa kamera pozwala wykonać selfie, a także odblokować urządzenie dzięki funkcji rozpoznawania twarzy.

Sharp D10

Aquos D10 oferuje także baterię o pojemności 2900 mAh (do 20 godz. rozmów i ok. 525 godz. czuwania), 64 GB pamięci wewnętrznej z możliwością rozszerzenia za pomocą karty microSD oraz możliwość używania dodatkowej karty SIM.

Sharp C10

Sharp Aquos C10 ma ekran LCD o przekątnej 5,5 Sharp Aquos C10 to wykorzystujący technologię FreeFrom smartfon, którego ekran LCD o przekątnej 5,5″ (13,97 cm) z pełną rozdzielczością HD+ zajmuje 87,5% przedniej powierzchni.

Tylna kamera jest tutaj wyposażona w dwa obiektywy: 12-megapikselowy z przysłoną f/1,75 i 8-megapikselowy z przysłoną f/2,0. Przednia kamera dysponuje obiektywem 8 Mpx z przysłoną f/2,0. Smartfon oferuje dwa rodzaje blokad ekranu – za pomocą kodu lub funkcji Face Unlock.

Podobnie jak we flagowym modelu, pamięć wewnętrzna o pojemności 64 GB może zostać rozszerzona za pomocą karty microSD. Opcjonalnie użytkownik może włożyć także dodatkową kartę SIM. 2700 mAh pojemności baterii pozwala na prowadzenie rozmów przez ok. 19 godzin.

Sharp B10

Sharp B10 umożliwia ponad 21 godz. rozmów Sharp B10 dzięki baterii o pojemności 4000 mAh gwarantuje ponad 21 godz. rozmów. 5,7-calowy (14,5 cm) wyświetlacz o rozdzielczości HD+ (1440 x 720 pikseli) pokrywa 80% przedniego panelu urządzenia. Smartfon można odblokować za pomocą linii papilarnych lub przy użyciu opcji Face Unlock.

Główny aparat składa się z 13-megapikselowego obiektywu z przysłoną f/2,0 i szerokokątnego 8-megapikselowego „oka”. Kąt widzenia aparatu wynosi 120 stopni i umożliwia wykonywanie zdjęć krajobrazowych i grupowych. Przedni aparat rejestruje zdjęcia za pomocą 13-megapikselowego czujnika i przysłony f/2,2.

Sharp B10 tył

Z kolei podwójne gniazdo zapewnia miejsce na dwie karty SIM lub na jedną kartę SIM i kartę microSD. Pamięć wewnętrzną o pojemności 32 GB można rozszerzyć do 128 GB.

Smartfony Sharp Aquos D10, Aquos C10 i B10 można zakupić w kanale online sieci Media Expert, w cenie odpowiednio od 1849,99 zł, 1369,99 zł i 869,99 zł. Japoński producent w najbliższych tygodniach planuje również rozszerzenie dystrybucji na inne kanały.

Samsung Galaxy S10. 3 wersje nowego smartfona.

Nowy flagowy model smartfona Samsunga – Galaxy S10 zostanie zaprezentowany oficjalnie 20 lutego 2019 roku – wynika z nieoficjalnych informacji. Telefon pojawi się w trzech wersjach z ekranami 5,8, 6,1 i 6,4 cala, a w Wielkiej Brytanii ceny mają wynosić od 669 do 1399 funtów.
Nowe informacje na temat zbliżającej się premiery smartfona Galaxy S10 dostarczyły zachodnie serwisy technologiczne, m.in. Gizmodo. Zgodnie z nimi nowe flagowe urządzenie Samsunga zostanie oficjalnie zaprezentowane 20 lutego 2019 r. podczas konferencji Unpacked. W dniu premiery Galaxy S10 ma ruszyć przedsprzedaż telefonu na wybranych rynkach, z kolei wprowadzenie go do wolnej sprzedaży jest spodziewane od 8 marca 2019. Do tej pory w internecie pojawiło się nieco nieoficjalnych doniesień dotyczących Galaxy S10. Według nich smartfon ma być oferowany w trzech wersjach różniących się wielkością ekranu, z czego najmniejsza odmiana zostanie wyposażona w wyświetlacz 5,8 cala, który nie będzie zaokrąglony na krawędziach. Przecieki mówią o tym, że najbardziej zaawansowana wersja smartfona będzie posiadała czytnik linii papilarnych wbudowany w ekran, zostanie wyposażona w 6 aparatów fotograficznych i będzie obsługiwać nowy standard łączności 5G. Gizmodo donosi, że w Wielkiej Brytanii Galaxy S10 z ekranem 5,8 cala i 128 GB pamięci na dane będzie kosztował 669 funtów. Odmiana z wyświetlaczem 6,1 cala i 128 GB ma kosztować 799, a 512 GB – 999 funtów. Z kolei najbardziej zaawansowany model Galaxy S10 128 GB ma być oferowany w cenie 899 funtów, za model z 512 GB trzeba będzie zapłacić 1099, a za odmianę z pamięcią o rozmiarach 1 TB – 1399 funtów.

źródło: wirtualnemedia.pl

Dziura w ekranie zamiast notcha w Honor View 20 :)

Należąca do Huawei marka Honor zdradza pierwsze informacje na temat nowego smartfona Honor View 20.
Honor View 20 będzie wyróżniał się otworem o średnicy 4,5 mm w lewym górnym rogu ekranu, w którym znajdzie się przednia kamera do zdjęć selfie i rozmów wideo. Natomiast tylny aparat zostanie wyposażony w sensor Sony IMX586 48 Mpx. Poza tym wiadomo tylko tyle, że smartfon zaoferuje procesor HiSilicon Kirin 980 oraz technologię Link Turbo, pozwalającą na jednoczesne pobieranie danych za pomocą sieci LTE i Wi-Fi.
Oficjalna premiera Honor View 20 odbędzie się 26 grudnia br. w Chinach i 22 stycznia 2019 r. w Europie.

żródło: wirtualnemedia.pl

Jest już Nokia 8.1.

Właśnie jesteśmy po premierze telefonu Nokia 8.1. Z jednej strony Finowie przygotowali świetny smartfon, ale z drugiej wydaje mi się, że wiele elementów nie do końca ze sobą zagrało.
Nokia 8.1 – dane techniczne
Wypada zacząć od podzespołów, jakie zostały zamontowane w samym smartfonie. Pod tym względem raczej nie ma na co narzekać. Najważniejszym, bo najbardziej widocznym elementem pozostaje 6,18-calowy ekran IPS TFT LCD o rozdzielczości Full HD+ w formacie 18,7:9 z wcięciem u góry. Na plus dla niego wspiera HDR10 i konwertuje do HDR dowolny materiał wideo na żywo.
Warto tu też wspomnieć o Snapdragonie 710. Dzięki niemu nie będzie można narzekać na wydajność, tym bardziej, że będzie wspierany przez 4 GB RAM, a na dane pojawią się 64 GB pamięci wbudowanej z możliwością rozbudowy. Bardzo dobrze prezentuje się aparat główny: 12 i 13 Mpix, uzupełniony przez optyczną (sic!) stabilizację obrazu, z kolei z przodu pojawiła się kamerka 20 Mpix. Tu również firma bardzo mocno pochwaliła się możliwościami swojego oprogramowania, szczególnie jego możliwości po zmroku.
Na pokładzie mamy już Androida 9 Pie, oczywiście sam sprzęt podlega pod program Android One, a jest zasilany baterią 3500 mAh ze wsparciem dla szybkiego ładowania. Obudowa pozostaje aluminiowa. Dostępna będzie w trzech wariantach kolorystycznych: niebiesko-szarym, metalowo-miedzianym oraz szaro-srebrnym.
Jak zniszczyć dobry model w jednym kroku
Patrząc po samej specyfikacji, Nokia 8.1 rysuje się na świetnego przedstawiciela klasy średniej. Ba! Nie brakuje tu również Bluetooth 5.0, NFC, dual SIM, wysokiej jakości mikrofonów (Nokia Ozo), złącza słuchawkowego, więc w czym tkwi problem? Aż chce się rzec, że jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Nokia 8.1 w wersji 4/64 GB ma kosztować w Polsce 1999 złotych. Z jednej strony to jeszcze akceptowalna kwota, jak na tak potężny sprzęt, ale z drugiej za granicą został wyceniony na 399 euro, co oznacza kwotę bliższą 1700 złotych. Mnie osobiście tak duża różnica dziwi i naprawdę szkoda, że Finowie podeszli do tego w ten sposób. Inna sprawa, na ile Polska jest dla nich ważnym krajem.

Polski laptop Hiro 950 z Nvidia GTX 1070 Max-Q. Jak się sprawdził?

Nazwa Hiro najprawdopodobniej nikomu nic nie powie, jeśli chodzi o popularność daleko jej do typowo gamingowych marek, takich jak MSI, Asus czy Acer. Ma jednak w swojej ofercie kilka całkiem fajnych laptopów do gier, na których można też śmiało pracować.
Hiro to polska marka komputerów i akcesoriów przeznaczonych dla graczy – marka bardziej znanej firmy, NTT. Czy wypuszczenie własnych laptopów do gier ma sens? Sprawdzamy.
Wygląd i wykonanie Hiro 950
Laptop ma wymiary 380 x 252mm, grubość 18,6mm, do tego waży niecałe 2 kilogramy. Na pierwszy rzut oka trudno zgadnąć, że jest to sprzęt przeznaczony dla graczy i tak naprawdę zdradza to dopiero podświetlana klawiatura RGB. Ewentualnie delikatne podświetlenie na klapie.
Na prawej ściance mamy złącze do mikrofonu, złącze do słuchawek, port USB, czytnik kart pamięci, port do kabla sieciowego oraz złącze zabezpieczające. Na lewej port HDMI, dwa mini display port, dwa złącza USB-C oraz dwa USB. Sporo jak na tak smukłą konstrukcję, co na pewno docenią osoby podpinające laptopy pod monitory i traktujące je jak namiastkę domowego komputera stacjonarnego. Obudowa wydaje się być zrobiona dobrej jakości materiałów i nieźle spasowana. Nawet kiedy sprzęt się trochę nagrzał podczas grania, póki co nic tu nie skrzypiało – jestem natomiast bardzo ciekawy co będzie później. Niestety kilka laptopów dla graczy po dłuższym czasie użytkowania potrafiło mnie w tej kwestii niemiło zaskoczyć.
Ekran ma przekątną 15,6” – to matowa matryca TFT-LCD oferująca rozdzielczość 1920×1080. Kąty widzenia jak na wyświetlacza tego typu są w porządku, podobnie jak nasycenie barw oraz jasność maksymalna i minimalna. Na duży plus na pewno odświeżanie ekranu wynoszące 144 Hz. Sam korzystam w domu z monitora 60 Hz i tęsknię za różnicą, którą widzę podczas grania korzystając z wyświetlaczy z 144 Hz. Oprócz podświetlenia mamy więc kolejny gamingowy akcent.
Klawiatura posiada oddzielny blok numeryczny. Podczas pisania jest bardzo przyjemna, ma niski skok, jest cicha. Trochę żałuję, że nie miałem okazji sprawdzić modelu Hiro 700, gdzie zastosowano klawiaturę mechaniczną, która na pewno lepiej sprawdza się w grach. Generalnie ostatnio korzystam tylko z takich konstrukcji i dość ciężko jest mi wrócić do innych rozwiązań. Natomiast patrząc na różnicę w grubości obudowy obu modeli, wybrałbym jednak smuklejszą konstrukcję.
Nie znalazłem jeszcze gładzika, który działałby tak dobrze jak płytki dotykowe w MacBookach i ta w Hiro 950 nie jest wyjątkiem. Trudno się tu jednak przyczepić do samego panelu, po którym wodzimy palcem. Jest odpowiednio responsywny, wolałbym jednak żeby przyciski były z nim zintegrowane – tu natomiast są oddzielone. Ma to oczywiście swoje plusy, takie jak brak szans na ich przypadkowe wciśnięcie, jednak są dość głębokie przez co zwalniają cały proces obsługi komputera w ten sposób. W lewym górnym rogu gładzika dodano czytnik linii papilarnych.
Klawiatura posiada podświetlenie RGB, które możemy regulować za pomocą zainstalowanej w systemie aplikacji Command Center. Jest ok, może trochę za bardzo odpustowa, ale w miarę czytelna. Natomiast często potrafiła się bardzo długo uruchamiać.
Z jej poziomu mamy również wgląd w “system monitor”, czyli rozpiskę podstawowych informacji o komputerze. Są tu też takie dane jak prędkość obrotu wiatraków przy CPU i GPU oraz temperatura poszczególnych układów.
Podzespoły i wydajność Hiro 950
Laptop Hiro 950 nie jest mięczakiem i wpakowano do niego całkiem konkretne układy. Sercem urządzenia jest 6-rdzeniowy procesor Intela 8. generacji Core i7-8750H. Został wyposażony w technologię Turbo Boost. Pozwala ona w inteligentny sposób zwiększać taktowanie zegarów gdy potrzebna jest większa wydajność.
Całkiem nieźle prezentuje się również układ graficzny – mamy tu kartę NVIDIA GeForce GTX 1070 Max-Q z 8GB pamięci RAM. Układ charakteryzuje się około 40% szybszym działaniem od mobilnego GTX1060 montowanego w wielu innych gamingowych laptopach i powinniście poczuć ten przyrost mocy w grach. Egzemplarz, który do mnie trafił miał 16 GB pamięci RAM, choć można go rozbudować do 32GB, istnieje również możliwość konfigurowania sprzętu przed zakupem – pod kątem innych dysków.
Podczas grania czy renderowania filmów w Adobe Premiere Pro nie zauważyłem żeby sprzęt się przesadnie grzał – czego w sumie można się spodziewać po tak smukłej konstrukcji. Przy większym obciążeniu urządzenie robiło się cieplejsze w prawym górnym rogu obudowy, w okolicach przycisków ESC i Tab, później również w okolicach przycisku power, pod ekranem. Nie było to jednak na tyle odczuwalne by psuło komfort trzymania urządzenia na kolanach. Laptop nie dawał też o sobie przesadnie znać jeśli chodzi o głośność. Jasne, dociążony rozkręcał wiatraki, nie było to jednak przesadnie dokuczliwe – szczególnie patrząc przez pryzmat innych gamingowych konstrukcji, które potrafią czasem włączyć tryb helikoptera, gdzie granie bez słuchawek jest praktycznie niemożliwe.
Sprzęt sprawia wrażenie solidnego i całkiem wydajnego, szczególnie patrząc pod kątem wielkości konstrukcji. Podświetlenie klawiszy można wyłączyć, wtedy nic nie będzie zdradzać, że to sprzęt dla graczy i śmiało można go zabrać na spotkanie biznesowe.
Teoretycznie laptopy Hiro 950 zaczynają się od około 6300 złotych, jednak oferta w oficjalnym sklepie NTT może prowadzać w błąd, bowiem jeśli klikniecie „dopasuj” okaże się, że to cena sprzętu bez jakiegokolwiek dysku twardego. Kiedy dobrałem parametry do testowanego przeze mnie egzemplarza, dodając jeden dysk SSD o pojemności 256 GB, drugi HDD 1TB i 16GB RAM-u, cena skoczyła do 6 991,53 zł.

źródło: antyweb.pl