Samsung Galaxy S10. 3 wersje nowego smartfona.

Nowy flagowy model smartfona Samsunga – Galaxy S10 zostanie zaprezentowany oficjalnie 20 lutego 2019 roku – wynika z nieoficjalnych informacji. Telefon pojawi się w trzech wersjach z ekranami 5,8, 6,1 i 6,4 cala, a w Wielkiej Brytanii ceny mają wynosić od 669 do 1399 funtów.
Nowe informacje na temat zbliżającej się premiery smartfona Galaxy S10 dostarczyły zachodnie serwisy technologiczne, m.in. Gizmodo. Zgodnie z nimi nowe flagowe urządzenie Samsunga zostanie oficjalnie zaprezentowane 20 lutego 2019 r. podczas konferencji Unpacked. W dniu premiery Galaxy S10 ma ruszyć przedsprzedaż telefonu na wybranych rynkach, z kolei wprowadzenie go do wolnej sprzedaży jest spodziewane od 8 marca 2019. Do tej pory w internecie pojawiło się nieco nieoficjalnych doniesień dotyczących Galaxy S10. Według nich smartfon ma być oferowany w trzech wersjach różniących się wielkością ekranu, z czego najmniejsza odmiana zostanie wyposażona w wyświetlacz 5,8 cala, który nie będzie zaokrąglony na krawędziach. Przecieki mówią o tym, że najbardziej zaawansowana wersja smartfona będzie posiadała czytnik linii papilarnych wbudowany w ekran, zostanie wyposażona w 6 aparatów fotograficznych i będzie obsługiwać nowy standard łączności 5G. Gizmodo donosi, że w Wielkiej Brytanii Galaxy S10 z ekranem 5,8 cala i 128 GB pamięci na dane będzie kosztował 669 funtów. Odmiana z wyświetlaczem 6,1 cala i 128 GB ma kosztować 799, a 512 GB – 999 funtów. Z kolei najbardziej zaawansowany model Galaxy S10 128 GB ma być oferowany w cenie 899 funtów, za model z 512 GB trzeba będzie zapłacić 1099, a za odmianę z pamięcią o rozmiarach 1 TB – 1399 funtów.

źródło: wirtualnemedia.pl

Dziura w ekranie zamiast notcha w Honor View 20 :)

Należąca do Huawei marka Honor zdradza pierwsze informacje na temat nowego smartfona Honor View 20.
Honor View 20 będzie wyróżniał się otworem o średnicy 4,5 mm w lewym górnym rogu ekranu, w którym znajdzie się przednia kamera do zdjęć selfie i rozmów wideo. Natomiast tylny aparat zostanie wyposażony w sensor Sony IMX586 48 Mpx. Poza tym wiadomo tylko tyle, że smartfon zaoferuje procesor HiSilicon Kirin 980 oraz technologię Link Turbo, pozwalającą na jednoczesne pobieranie danych za pomocą sieci LTE i Wi-Fi.
Oficjalna premiera Honor View 20 odbędzie się 26 grudnia br. w Chinach i 22 stycznia 2019 r. w Europie.

żródło: wirtualnemedia.pl

Jest już Nokia 8.1.

Właśnie jesteśmy po premierze telefonu Nokia 8.1. Z jednej strony Finowie przygotowali świetny smartfon, ale z drugiej wydaje mi się, że wiele elementów nie do końca ze sobą zagrało.
Nokia 8.1 – dane techniczne
Wypada zacząć od podzespołów, jakie zostały zamontowane w samym smartfonie. Pod tym względem raczej nie ma na co narzekać. Najważniejszym, bo najbardziej widocznym elementem pozostaje 6,18-calowy ekran IPS TFT LCD o rozdzielczości Full HD+ w formacie 18,7:9 z wcięciem u góry. Na plus dla niego wspiera HDR10 i konwertuje do HDR dowolny materiał wideo na żywo.
Warto tu też wspomnieć o Snapdragonie 710. Dzięki niemu nie będzie można narzekać na wydajność, tym bardziej, że będzie wspierany przez 4 GB RAM, a na dane pojawią się 64 GB pamięci wbudowanej z możliwością rozbudowy. Bardzo dobrze prezentuje się aparat główny: 12 i 13 Mpix, uzupełniony przez optyczną (sic!) stabilizację obrazu, z kolei z przodu pojawiła się kamerka 20 Mpix. Tu również firma bardzo mocno pochwaliła się możliwościami swojego oprogramowania, szczególnie jego możliwości po zmroku.
Na pokładzie mamy już Androida 9 Pie, oczywiście sam sprzęt podlega pod program Android One, a jest zasilany baterią 3500 mAh ze wsparciem dla szybkiego ładowania. Obudowa pozostaje aluminiowa. Dostępna będzie w trzech wariantach kolorystycznych: niebiesko-szarym, metalowo-miedzianym oraz szaro-srebrnym.
Jak zniszczyć dobry model w jednym kroku
Patrząc po samej specyfikacji, Nokia 8.1 rysuje się na świetnego przedstawiciela klasy średniej. Ba! Nie brakuje tu również Bluetooth 5.0, NFC, dual SIM, wysokiej jakości mikrofonów (Nokia Ozo), złącza słuchawkowego, więc w czym tkwi problem? Aż chce się rzec, że jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Nokia 8.1 w wersji 4/64 GB ma kosztować w Polsce 1999 złotych. Z jednej strony to jeszcze akceptowalna kwota, jak na tak potężny sprzęt, ale z drugiej za granicą został wyceniony na 399 euro, co oznacza kwotę bliższą 1700 złotych. Mnie osobiście tak duża różnica dziwi i naprawdę szkoda, że Finowie podeszli do tego w ten sposób. Inna sprawa, na ile Polska jest dla nich ważnym krajem.

Polski laptop Hiro 950 z Nvidia GTX 1070 Max-Q. Jak się sprawdził?

Nazwa Hiro najprawdopodobniej nikomu nic nie powie, jeśli chodzi o popularność daleko jej do typowo gamingowych marek, takich jak MSI, Asus czy Acer. Ma jednak w swojej ofercie kilka całkiem fajnych laptopów do gier, na których można też śmiało pracować.
Hiro to polska marka komputerów i akcesoriów przeznaczonych dla graczy – marka bardziej znanej firmy, NTT. Czy wypuszczenie własnych laptopów do gier ma sens? Sprawdzamy.
Wygląd i wykonanie Hiro 950
Laptop ma wymiary 380 x 252mm, grubość 18,6mm, do tego waży niecałe 2 kilogramy. Na pierwszy rzut oka trudno zgadnąć, że jest to sprzęt przeznaczony dla graczy i tak naprawdę zdradza to dopiero podświetlana klawiatura RGB. Ewentualnie delikatne podświetlenie na klapie.
Na prawej ściance mamy złącze do mikrofonu, złącze do słuchawek, port USB, czytnik kart pamięci, port do kabla sieciowego oraz złącze zabezpieczające. Na lewej port HDMI, dwa mini display port, dwa złącza USB-C oraz dwa USB. Sporo jak na tak smukłą konstrukcję, co na pewno docenią osoby podpinające laptopy pod monitory i traktujące je jak namiastkę domowego komputera stacjonarnego. Obudowa wydaje się być zrobiona dobrej jakości materiałów i nieźle spasowana. Nawet kiedy sprzęt się trochę nagrzał podczas grania, póki co nic tu nie skrzypiało – jestem natomiast bardzo ciekawy co będzie później. Niestety kilka laptopów dla graczy po dłuższym czasie użytkowania potrafiło mnie w tej kwestii niemiło zaskoczyć.
Ekran ma przekątną 15,6” – to matowa matryca TFT-LCD oferująca rozdzielczość 1920×1080. Kąty widzenia jak na wyświetlacza tego typu są w porządku, podobnie jak nasycenie barw oraz jasność maksymalna i minimalna. Na duży plus na pewno odświeżanie ekranu wynoszące 144 Hz. Sam korzystam w domu z monitora 60 Hz i tęsknię za różnicą, którą widzę podczas grania korzystając z wyświetlaczy z 144 Hz. Oprócz podświetlenia mamy więc kolejny gamingowy akcent.
Klawiatura posiada oddzielny blok numeryczny. Podczas pisania jest bardzo przyjemna, ma niski skok, jest cicha. Trochę żałuję, że nie miałem okazji sprawdzić modelu Hiro 700, gdzie zastosowano klawiaturę mechaniczną, która na pewno lepiej sprawdza się w grach. Generalnie ostatnio korzystam tylko z takich konstrukcji i dość ciężko jest mi wrócić do innych rozwiązań. Natomiast patrząc na różnicę w grubości obudowy obu modeli, wybrałbym jednak smuklejszą konstrukcję.
Nie znalazłem jeszcze gładzika, który działałby tak dobrze jak płytki dotykowe w MacBookach i ta w Hiro 950 nie jest wyjątkiem. Trudno się tu jednak przyczepić do samego panelu, po którym wodzimy palcem. Jest odpowiednio responsywny, wolałbym jednak żeby przyciski były z nim zintegrowane – tu natomiast są oddzielone. Ma to oczywiście swoje plusy, takie jak brak szans na ich przypadkowe wciśnięcie, jednak są dość głębokie przez co zwalniają cały proces obsługi komputera w ten sposób. W lewym górnym rogu gładzika dodano czytnik linii papilarnych.
Klawiatura posiada podświetlenie RGB, które możemy regulować za pomocą zainstalowanej w systemie aplikacji Command Center. Jest ok, może trochę za bardzo odpustowa, ale w miarę czytelna. Natomiast często potrafiła się bardzo długo uruchamiać.
Z jej poziomu mamy również wgląd w “system monitor”, czyli rozpiskę podstawowych informacji o komputerze. Są tu też takie dane jak prędkość obrotu wiatraków przy CPU i GPU oraz temperatura poszczególnych układów.
Podzespoły i wydajność Hiro 950
Laptop Hiro 950 nie jest mięczakiem i wpakowano do niego całkiem konkretne układy. Sercem urządzenia jest 6-rdzeniowy procesor Intela 8. generacji Core i7-8750H. Został wyposażony w technologię Turbo Boost. Pozwala ona w inteligentny sposób zwiększać taktowanie zegarów gdy potrzebna jest większa wydajność.
Całkiem nieźle prezentuje się również układ graficzny – mamy tu kartę NVIDIA GeForce GTX 1070 Max-Q z 8GB pamięci RAM. Układ charakteryzuje się około 40% szybszym działaniem od mobilnego GTX1060 montowanego w wielu innych gamingowych laptopach i powinniście poczuć ten przyrost mocy w grach. Egzemplarz, który do mnie trafił miał 16 GB pamięci RAM, choć można go rozbudować do 32GB, istnieje również możliwość konfigurowania sprzętu przed zakupem – pod kątem innych dysków.
Podczas grania czy renderowania filmów w Adobe Premiere Pro nie zauważyłem żeby sprzęt się przesadnie grzał – czego w sumie można się spodziewać po tak smukłej konstrukcji. Przy większym obciążeniu urządzenie robiło się cieplejsze w prawym górnym rogu obudowy, w okolicach przycisków ESC i Tab, później również w okolicach przycisku power, pod ekranem. Nie było to jednak na tyle odczuwalne by psuło komfort trzymania urządzenia na kolanach. Laptop nie dawał też o sobie przesadnie znać jeśli chodzi o głośność. Jasne, dociążony rozkręcał wiatraki, nie było to jednak przesadnie dokuczliwe – szczególnie patrząc przez pryzmat innych gamingowych konstrukcji, które potrafią czasem włączyć tryb helikoptera, gdzie granie bez słuchawek jest praktycznie niemożliwe.
Sprzęt sprawia wrażenie solidnego i całkiem wydajnego, szczególnie patrząc pod kątem wielkości konstrukcji. Podświetlenie klawiszy można wyłączyć, wtedy nic nie będzie zdradzać, że to sprzęt dla graczy i śmiało można go zabrać na spotkanie biznesowe.
Teoretycznie laptopy Hiro 950 zaczynają się od około 6300 złotych, jednak oferta w oficjalnym sklepie NTT może prowadzać w błąd, bowiem jeśli klikniecie „dopasuj” okaże się, że to cena sprzętu bez jakiegokolwiek dysku twardego. Kiedy dobrałem parametry do testowanego przeze mnie egzemplarza, dodając jeden dysk SSD o pojemności 256 GB, drugi HDD 1TB i 16GB RAM-u, cena skoczyła do 6 991,53 zł.

źródło: antyweb.pl

LG patentuje smartfon z szesnastoma aparatami.

Koncern LG opatentował koncepcję zastosowania w swoich smartfonach modułu złożonego z szesnastu aparatów fotograficznych. Producent zapowiada, że dzięki temu rozwiązaniu będzie możliwe robienie zdjęć w niespotykanej dotąd jakości, nagrywanie filmów 3D oraz wprowadzenie dodatkowych narzędzi obróbki fotografii.
Jak poinformował serwis Engadget uprawnienia patentowe zostały przyznane LG przez amerykański urząd patentów i znaków towarowych (United States Patent and Trademark Office). Zgłoszone przez producenta rozwiązanie polega na umieszczeniu na tylnej obudowie smartfona modułu zawierającego 16 oddzielnych aparatów fotograficznych (w układzie 4 x 4). Taka koncepcja nie była dotąd obecna na rynku, choć od pewnego czasu dostawcy smartfonów stosują w niektórych modelach większą liczbę kamer – przykładem może być zaprezentowany w październiku br. Galaxy A9 z poczwórnym aparatem fotograficznym oraz jego następca, w którym spodziewanych jest 6 kamer umieszczonych na tylnej obudowie urządzenia.
LG zapowiada, że zastosowanie w nadchodzących smartfonach zestawu 16 głównych aparatów fotograficznych pozwoli na wykonywanie zdjęć o niespotykanej dotąd jakości, a także nagrywanie filmów w technologii 3D. Według producenta opracowanie wraz z opatentowaną koncepcją odpowiedniego oprogramowania sprawi m.in. że możliwe będzie decydowanie przez użytkownika z ilu obiektywów chce skorzystać przy konkretnym ujęciu czy też wybranie najlepszej z kilku różnych fotografii wykonanych w jednym momencie. Z kolei dzięki zastosowaniu specjalnego zwierciadła zestaw 16 kamer ma być też przydatny przy robieniu smartfonem zdjęć typu selfie.
Na razie nie wiadomo kiedy na rynku pojawią się pierwsze smartfony LG wykorzystujące opatentowaną technologię. Obecnie najbardziej zaawansowanym pod względem fotografii modelem tego producenta jest wprowadzony w październiku br. LG V40 ThinQ oferujący 5 aparatów – 3 główne oraz 2 kamery przeznaczone do selfie.

 

żródło: wirtualnemedia.pl

Karta eSIM w Polsce.

Brytyjski operator komórkowy Truphone jako pierwszy zaoferował w Polsce korzystanie ze standardu eSIM, który eliminuje konieczność używania tradycyjnej karty SIM. Nowa usługa jest dostępna tylko dla użytkowników najnowszych iPhone’ów i pozwala na razie wyłącznie na korzystanie z mobilnego internetu w cenie od 25 do 200 złotych.
Nowy standard o nazwie eSIM ma stopniowo wyprzeć z telefonów tradycyjne karty SIM. eSIM ma postać elektronicznego chipa MFF2 o rozmiarach kilku milimetrów montowanego bezpośrednio na płycie głównej telefonu. Aby urządzenie wyposażone w eSIM mogło nawiązywać połączenia telefoniczne czy łączyć się z internetem w pamięci chipa musi znaleźć się konkretny numer telefonu. Nie jest natomiast wymagane dodatkowe działanie użytkownika w postaci montowania w specjalnym gnieździe znanej dzisiaj powszechnie karty SIM. Standard eSIM zastosowany w praktyce pojawił się przy okazji prezentacji przez Apple nowych modeli iPhone’ów. Producent zapowiedział wówczas, że wprowadzane na rynek iPhone’y Xs, Xs Max oraz XR zaoferują tryb Dual SIM – Dual Standby, w którym zostanie wykorzystane rozwiązanie eSIM w połączeniu z tradycyjną kartą telefoniczną.
Truphone pierwszy w Polsce. Jak wynika z informacji uzyskanych przez Wirtualnemedia.pl obecnie wszyscy najwięksi operatorzy w Polsce mają w swoich planach wprowadzenie do oferty standardu eSIM, jednak dokładniejsze terminy w tym zakresie nie są znane. Tymczasem własną propozycję usług związanych z eSIM wprowadził już na naszym rynku Truphone, brytyjski operator wirtualny wykorzystujący w Polsce infrastrukturę P4, właściciela sieci Play.
Aby skorzystać z nowej oferty eSIM w Truphone użytkownik musi posiadać jeden z najnowszych smartfonów Apple – iPhone’a Xs, Xs Max lub XR i zainstalować w nim ze sklepu App Store aplikację My Truphone. Następnie konieczne jest podane swojego adresu e-mail oraz wykupienie jednego z oferowanych pakietów internetowych i aktywowanie go w iPhonie.
Na razie w Truphone możliwe jest wykupienie jedynie usług eSIM związanych z korzystaniem z mobilnego internetu, które mają działać według zapewnień operatora w ponad 80 krajach na świecie. Obecnie dostępne są 3 pakiety – 300 MB na jeden dzień za 25 zł, 1 GB dostępny przez 30 dni za 70 zł oraz 3 GB na miesiąc w cenie 200 zł.

źródło: wirtualnemedia.pl

Forum

Forum czasowo zawieszone z powodu spamu.

[wpforo]

Samsung chyba oszalał. Zamiast audiojacka będą …

dawać czwarty aparat.

Cztery aparaty w smartfonie wciąż brzmią jak wiadomość z przyszłości, nawet z 2019 czy 2020 roku, ale okazuje się, że tym razem Samsung chce wyjść przed szereg. Co kombinują dokładnie?
Cztery aparaty? Tak, by być lepszym od reszty
Samsung już wcześniej udostępnił grafikę promocyjną, która wskazywała na to, że zaprezentują nowość z czterema aparatami głównymi. Tu jednak wiele osób zastanawiało się, czy rzeczywiście firma zdecyduje się na taki krok. Dotychczas podchodziła bardzo spokojnie do takich nowości, nawet jako jedna z ostatnich wprowadziła podwójny aparat. Tym razem chcą po prostu być szybsi od reszty.
Niedawno pokazali Samsunga Galaxy A7 z potrójnym modułem. Za 1599 złotych to ciekawa propozycja i wreszcie sensownie wyceniona w stosunku do swoich możliwości. Znacznie ciekawiej zapowiada się jednak wyżej pozycjonowany model. Mianowicie Samsung Galaxy A9 odda nam do dyspozycji aż cztery sensory! Za co dokładnie będzie odpowiadał każdy z nich? Dzięki Evanowi Blassowi, dowiedzieliśmy się już dokładnie i ich podział prezentuje się następująco: główna matryca 24 Mpix z f/1.7, 8 Mpix z f/2.4 i kątem widzenia 120 stopni, 10 Mpix z f/2.0 i teleobiektywem oraz 2-krotnym zoomem optycznym, a także 5 Mpix z f/2.2 do wykrywania głębi obrazu.
Z pewnością da ogromne możliwości. Spójrzcie tylko na to, jaki ten smartfon będzie brzydki z tyłu, chyba równie bardzo, co Pixel 3 XL z przodu. Jeżeli ktoś nie zwraca uwagi na wygląd, z pewnością doceni specyfikację Galaxy A9. Cztery aparat to tylko wstęp dla Snapdragona 660, 6 GB RAM, 128 GB pamięci wbudowanej, 6,28-calowego ekranu Super AMOLED, kamerki 8 Mpix z f/1.7 oraz baterii 3720 mAh. Oficjalna premiera 11 października.
Audio jack odchodzi w niepamięć.
Równocześnie dowiedzieliśmy się, że Samsung szykuje się już do usunięcia złącza słuchawkowego 3,5 mm ze swoich przyszłych telefonów. Co ciekawsze, pojawi się ono jeszcze w Samsungu Galaxy S10. Podobno już Note 10 ma zostać pozbawiony tego dodatku i aż zaskakujące, że finalnie firma chce przejść na USB typu C i oferowanie dedykowanych akcesoriów pod ten port. Podobno głównym argumentem jest chęć zaoszczędzenia miejsca na pozostałe podzespoły.
Na pewno Samsung szykuje dużo zmian, ale zaczynam zastanawiać się, czy nie rozpoczyna na nowo swojego pokazu siły.

źródło: antyweb.pl

Naprawa Xiaomi

Zapraszamy do naszego serwisu.

Popularne opcje naprawy: wymiana szybki wyświetlacza oraz wymiana wyświetlacza. Znajdź swój model telefonu.

Mi 6X – nowy smartfon Xiaomi

Firma Xiaomi oficjalnie zaprezentowała nowego smartfona – model Mi 6X.
Xiaomi Mi 6X został wyposażony w system Android 8.1 Oreo, 5,99-calowy ekran IPS LCD 18:9 o rozdzielczości Full HD+ (1080 x 2160 pikseli), czterordzeniowy procesor Snapdragon 660 2,2 GHz, 4 GB lub 6 GB pamięci RAM oraz 64 GB lub 128 GB pamięci wewnętrznej.
Smartfon oferuje także podwójny aparat fotograficzny Sony 12 Mpx + 20 Mpx, przednią kamerę Sony 20 Mpx, łączność LTE, Wi-Fi, Bluetooth 5.0, GPS, tryb Dual SIM, czytnik linii papilarnych, złącze USB typu C oraz baterię o pojemności 3010 mAh.
Xiaomi Mi 6X jest dostępny w Chinach w trzech wariantach: z pamięcią RAM 4 GB i 64 GB pamięci wewnętrznej, 6 GB + 64 GB oraz 6 GB + 128 GB. Cena smartfona to odpowiednio 1599 juanów (ok. 870 zł), 1799 juanów (ok. 980 zł) i 1999 juanów (ok. 1090 zł). Oferowane kolory to czerwony, czarny, niebieski, złoty i różowy.
W Europie Mi 6X pojawi się, zgodnie z przypuszczeniami jako Mi A2. Na premierze urządzenia, dyrektor generalny Xiaomi Lei Jun poinformował, że ideą firmy jest zyskiwać na każdym produkcie nie więcej niż 5 proc. i zjednywać klientów relatywnie niską ceną. Jak dodał, że jeśli kierowana przez niego firma przekroczy 5 proc. zysku klienci będą dostawać odszkodowanie.

 

 

 

źródło: wirtualnemedia.pl