Pierwsze smartfony Sharp w Polsce – B10, Aquos C10 i Aquos D10

Smartfony Sharp B10, Aquos C10 i Aquos D10 zostały po raz pierwszy oficjalnie zaprezentowane podczas tegorocznych targów IFA w Berlinie. Sharp Aquos D10 ma 5,99-calowy wyświetlacz Aquos Sharp Aquos D10 to flagowy model producenta, którego 5,99-calowy wyświetlacz Aquos o rozdzielczości Full HD+ (2160 x 1080 pikseli) pokrywa 91% przedniej powierzchni i oferuje paletę barw Wide Color Gamut Panel. Smartfon posiada kamerę z zoomem optycznym oraz funkcjami sztucznej inteligencji. Główny aparat wyposażono w dwa obiektywy 12 Mpx i 13 Mpx, a przednia 16-megapikselowa kamera pozwala wykonać selfie, a także odblokować urządzenie dzięki funkcji rozpoznawania twarzy.

Sharp D10

Aquos D10 oferuje także baterię o pojemności 2900 mAh (do 20 godz. rozmów i ok. 525 godz. czuwania), 64 GB pamięci wewnętrznej z możliwością rozszerzenia za pomocą karty microSD oraz możliwość używania dodatkowej karty SIM.

Sharp C10

Sharp Aquos C10 ma ekran LCD o przekątnej 5,5 Sharp Aquos C10 to wykorzystujący technologię FreeFrom smartfon, którego ekran LCD o przekątnej 5,5″ (13,97 cm) z pełną rozdzielczością HD+ zajmuje 87,5% przedniej powierzchni.

Tylna kamera jest tutaj wyposażona w dwa obiektywy: 12-megapikselowy z przysłoną f/1,75 i 8-megapikselowy z przysłoną f/2,0. Przednia kamera dysponuje obiektywem 8 Mpx z przysłoną f/2,0. Smartfon oferuje dwa rodzaje blokad ekranu – za pomocą kodu lub funkcji Face Unlock.

Podobnie jak we flagowym modelu, pamięć wewnętrzna o pojemności 64 GB może zostać rozszerzona za pomocą karty microSD. Opcjonalnie użytkownik może włożyć także dodatkową kartę SIM. 2700 mAh pojemności baterii pozwala na prowadzenie rozmów przez ok. 19 godzin.

Sharp B10

Sharp B10 umożliwia ponad 21 godz. rozmów Sharp B10 dzięki baterii o pojemności 4000 mAh gwarantuje ponad 21 godz. rozmów. 5,7-calowy (14,5 cm) wyświetlacz o rozdzielczości HD+ (1440 x 720 pikseli) pokrywa 80% przedniego panelu urządzenia. Smartfon można odblokować za pomocą linii papilarnych lub przy użyciu opcji Face Unlock.

Główny aparat składa się z 13-megapikselowego obiektywu z przysłoną f/2,0 i szerokokątnego 8-megapikselowego „oka”. Kąt widzenia aparatu wynosi 120 stopni i umożliwia wykonywanie zdjęć krajobrazowych i grupowych. Przedni aparat rejestruje zdjęcia za pomocą 13-megapikselowego czujnika i przysłony f/2,2.

Sharp B10 tył

Z kolei podwójne gniazdo zapewnia miejsce na dwie karty SIM lub na jedną kartę SIM i kartę microSD. Pamięć wewnętrzną o pojemności 32 GB można rozszerzyć do 128 GB.

Smartfony Sharp Aquos D10, Aquos C10 i B10 można zakupić w kanale online sieci Media Expert, w cenie odpowiednio od 1849,99 zł, 1369,99 zł i 869,99 zł. Japoński producent w najbliższych tygodniach planuje również rozszerzenie dystrybucji na inne kanały.

Samsung Galaxy S10. 3 wersje nowego smartfona.

Nowy flagowy model smartfona Samsunga – Galaxy S10 zostanie zaprezentowany oficjalnie 20 lutego 2019 roku – wynika z nieoficjalnych informacji. Telefon pojawi się w trzech wersjach z ekranami 5,8, 6,1 i 6,4 cala, a w Wielkiej Brytanii ceny mają wynosić od 669 do 1399 funtów.
Nowe informacje na temat zbliżającej się premiery smartfona Galaxy S10 dostarczyły zachodnie serwisy technologiczne, m.in. Gizmodo. Zgodnie z nimi nowe flagowe urządzenie Samsunga zostanie oficjalnie zaprezentowane 20 lutego 2019 r. podczas konferencji Unpacked. W dniu premiery Galaxy S10 ma ruszyć przedsprzedaż telefonu na wybranych rynkach, z kolei wprowadzenie go do wolnej sprzedaży jest spodziewane od 8 marca 2019. Do tej pory w internecie pojawiło się nieco nieoficjalnych doniesień dotyczących Galaxy S10. Według nich smartfon ma być oferowany w trzech wersjach różniących się wielkością ekranu, z czego najmniejsza odmiana zostanie wyposażona w wyświetlacz 5,8 cala, który nie będzie zaokrąglony na krawędziach. Przecieki mówią o tym, że najbardziej zaawansowana wersja smartfona będzie posiadała czytnik linii papilarnych wbudowany w ekran, zostanie wyposażona w 6 aparatów fotograficznych i będzie obsługiwać nowy standard łączności 5G. Gizmodo donosi, że w Wielkiej Brytanii Galaxy S10 z ekranem 5,8 cala i 128 GB pamięci na dane będzie kosztował 669 funtów. Odmiana z wyświetlaczem 6,1 cala i 128 GB ma kosztować 799, a 512 GB – 999 funtów. Z kolei najbardziej zaawansowany model Galaxy S10 128 GB ma być oferowany w cenie 899 funtów, za model z 512 GB trzeba będzie zapłacić 1099, a za odmianę z pamięcią o rozmiarach 1 TB – 1399 funtów.

źródło: wirtualnemedia.pl

Dziura w ekranie zamiast notcha w Honor View 20 :)

Należąca do Huawei marka Honor zdradza pierwsze informacje na temat nowego smartfona Honor View 20.
Honor View 20 będzie wyróżniał się otworem o średnicy 4,5 mm w lewym górnym rogu ekranu, w którym znajdzie się przednia kamera do zdjęć selfie i rozmów wideo. Natomiast tylny aparat zostanie wyposażony w sensor Sony IMX586 48 Mpx. Poza tym wiadomo tylko tyle, że smartfon zaoferuje procesor HiSilicon Kirin 980 oraz technologię Link Turbo, pozwalającą na jednoczesne pobieranie danych za pomocą sieci LTE i Wi-Fi.
Oficjalna premiera Honor View 20 odbędzie się 26 grudnia br. w Chinach i 22 stycznia 2019 r. w Europie.

żródło: wirtualnemedia.pl

Rozsuwany smartfon Xiaomi Mi Mix 3 z 5G

Podczas China Mobile Global Partner Conference firma Xiaomi zaprezentowała smartfona Mi Mix 3 w wersji działającej w sieci 5G.
Xiaomi Mi Mix 3 w wersji 5G został wyposażony w najnowszy procesor Qualcomm Snapdragon 855 oraz modem X50 5G pozwalający na pobieranie danych z maksymalną prędkością do 2 Gb/s.
W trakcie konferencji w Chinach Xiaomi przy użyciu tego smartfona zademonstrowało także jak sprawdza się surfowanie po internecie i przesyłanie strumieniowe wideo na żywo za pośrednictwem sieci 5G.
Xiaomi planuje wprowadzenie na rynek Mi Mix 3 w wersji 5G dopiero w III kwartale przyszłego roku. Urządzenie ma trafić do sprzedaży także w Europie. Poprzedzą to testy w sieci China Mobile.
Xiaomi Mi Mix 3, podobnie jak gamingowy model Black Shark Helo, został wyposażony w 10 GB pamięci RAM. To jednocześnie pierwszy smartfon w ofercie chińskiego producenta z wysuwanym przednim aparatem oraz specjalnym przyciskiem aktywującym asystenta AI – Xiao.

Poza tym Mi Mix 3 posiada 6,39-calowy ekran Samsung AMOLED FHD+ (2340 x 1080 px) w formacie 19,5:9, dwa podwójne aparaty (tylny 12 Mpx + 12 Mpx, przedni 24 Mpx + 2 Mpx) oraz baterię o pojemności 3200 mAh z funkcją szybkiego ładowania Quick Charge 3.0 i ładowania bezprzewodowego 10W.

 

Jest już Nokia 8.1.

Właśnie jesteśmy po premierze telefonu Nokia 8.1. Z jednej strony Finowie przygotowali świetny smartfon, ale z drugiej wydaje mi się, że wiele elementów nie do końca ze sobą zagrało.
Nokia 8.1 – dane techniczne
Wypada zacząć od podzespołów, jakie zostały zamontowane w samym smartfonie. Pod tym względem raczej nie ma na co narzekać. Najważniejszym, bo najbardziej widocznym elementem pozostaje 6,18-calowy ekran IPS TFT LCD o rozdzielczości Full HD+ w formacie 18,7:9 z wcięciem u góry. Na plus dla niego wspiera HDR10 i konwertuje do HDR dowolny materiał wideo na żywo.
Warto tu też wspomnieć o Snapdragonie 710. Dzięki niemu nie będzie można narzekać na wydajność, tym bardziej, że będzie wspierany przez 4 GB RAM, a na dane pojawią się 64 GB pamięci wbudowanej z możliwością rozbudowy. Bardzo dobrze prezentuje się aparat główny: 12 i 13 Mpix, uzupełniony przez optyczną (sic!) stabilizację obrazu, z kolei z przodu pojawiła się kamerka 20 Mpix. Tu również firma bardzo mocno pochwaliła się możliwościami swojego oprogramowania, szczególnie jego możliwości po zmroku.
Na pokładzie mamy już Androida 9 Pie, oczywiście sam sprzęt podlega pod program Android One, a jest zasilany baterią 3500 mAh ze wsparciem dla szybkiego ładowania. Obudowa pozostaje aluminiowa. Dostępna będzie w trzech wariantach kolorystycznych: niebiesko-szarym, metalowo-miedzianym oraz szaro-srebrnym.
Jak zniszczyć dobry model w jednym kroku
Patrząc po samej specyfikacji, Nokia 8.1 rysuje się na świetnego przedstawiciela klasy średniej. Ba! Nie brakuje tu również Bluetooth 5.0, NFC, dual SIM, wysokiej jakości mikrofonów (Nokia Ozo), złącza słuchawkowego, więc w czym tkwi problem? Aż chce się rzec, że jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Nokia 8.1 w wersji 4/64 GB ma kosztować w Polsce 1999 złotych. Z jednej strony to jeszcze akceptowalna kwota, jak na tak potężny sprzęt, ale z drugiej za granicą został wyceniony na 399 euro, co oznacza kwotę bliższą 1700 złotych. Mnie osobiście tak duża różnica dziwi i naprawdę szkoda, że Finowie podeszli do tego w ten sposób. Inna sprawa, na ile Polska jest dla nich ważnym krajem.

Office i również Windows 10 czekają poważne zmiany w wyglądzie.

Okazuje się, że nie tylko ikony w pakiecie Office zyskają całkowicie nowy wygląd. Jon Friedman, który stoi za projektem zmian w pakiecie biurowym, w komentarzach pod swoim wpisem na blogu potwierdził, że zmiany czekają cały ekosystem Windows 10.
Pora na odświeżenie Windows 10
Jeśli przyjrzeć się uważniej wideo prezentującemu nowe ikony w pakiecie Office, to można zauważyć, że odświeżony wygląd dotyczy również innych ikon systemowych. Na obrazku poniżej widać chociażby nowe ikony aplikacji Mail, Photos czy Kalkulatora. To oczywiście tylko prezentacja, która skupia swoją uwagę na ikonach pakietu Office, więc ostatecznie finalny produkt może wyglądać inaczej, ale daje nam to pewien pogląd na to co może nas czekać za kilka miesięcy w Windows 10.
Microsoft chce podejść do tematu zmiany wyglądu ikon całościowo. Oznacza to nie tylko nowe ikony na komputerach PC, ale również na smartfonach z systemem iOS oraz Android. Nowy design ma być spójny pomiędzy wszystkimi platformami, a nowe rozwiązania techniczne zapewnić odpowiednie skalowanie. Office to dopiero początek, Jon Friedman w komentarzu pod swoim postem na blogu wspomina, że teraz gdy mają już ustalony wzór w postaci ikon dla pakietu biurowego, przystąpią do prac nad ikonami dla innych aplikacji Microsoftu. Oznacza to, że któraś kolejna aktualizacja Windows 10 może przynieść nam spore zmiany w wyglądzie systemu.
Już najwyższy czas na nowy Windows 10
Patrząc na cykl wydawniczy w ostatnich 10 latach, nowa wersja systemu Windows pojawiała się mniej więcej co 3 lata. Od premiery Windows 10 minęło już blisko 3,5 roku i raczej w najbliższym czasie nie zapowiada się, aby cokolwiek miało popularną „dziesiątkę” zastąpić. Nowa wersja systemu zawsze jednak oznaczała spore zmiany w wyglądzie, które nie zawsze przypadały do gustu użytkownikom (pamiętacie Windows 8? ;-)). Być może ktoś w Redmond doszedł do wniosku, że nawet jak nazwa pozostanie, to warto zaserwować użytkownikom mały powiew świeżości. Osobiście nie mam nic przeciwko temu, jeśli będzie tyczyło się to tylko ikon.

 

źródło: antyweb.pl

Polski laptop Hiro 950 z Nvidia GTX 1070 Max-Q. Jak się sprawdził?

Nazwa Hiro najprawdopodobniej nikomu nic nie powie, jeśli chodzi o popularność daleko jej do typowo gamingowych marek, takich jak MSI, Asus czy Acer. Ma jednak w swojej ofercie kilka całkiem fajnych laptopów do gier, na których można też śmiało pracować.
Hiro to polska marka komputerów i akcesoriów przeznaczonych dla graczy – marka bardziej znanej firmy, NTT. Czy wypuszczenie własnych laptopów do gier ma sens? Sprawdzamy.
Wygląd i wykonanie Hiro 950
Laptop ma wymiary 380 x 252mm, grubość 18,6mm, do tego waży niecałe 2 kilogramy. Na pierwszy rzut oka trudno zgadnąć, że jest to sprzęt przeznaczony dla graczy i tak naprawdę zdradza to dopiero podświetlana klawiatura RGB. Ewentualnie delikatne podświetlenie na klapie.
Na prawej ściance mamy złącze do mikrofonu, złącze do słuchawek, port USB, czytnik kart pamięci, port do kabla sieciowego oraz złącze zabezpieczające. Na lewej port HDMI, dwa mini display port, dwa złącza USB-C oraz dwa USB. Sporo jak na tak smukłą konstrukcję, co na pewno docenią osoby podpinające laptopy pod monitory i traktujące je jak namiastkę domowego komputera stacjonarnego. Obudowa wydaje się być zrobiona dobrej jakości materiałów i nieźle spasowana. Nawet kiedy sprzęt się trochę nagrzał podczas grania, póki co nic tu nie skrzypiało – jestem natomiast bardzo ciekawy co będzie później. Niestety kilka laptopów dla graczy po dłuższym czasie użytkowania potrafiło mnie w tej kwestii niemiło zaskoczyć.
Ekran ma przekątną 15,6” – to matowa matryca TFT-LCD oferująca rozdzielczość 1920×1080. Kąty widzenia jak na wyświetlacza tego typu są w porządku, podobnie jak nasycenie barw oraz jasność maksymalna i minimalna. Na duży plus na pewno odświeżanie ekranu wynoszące 144 Hz. Sam korzystam w domu z monitora 60 Hz i tęsknię za różnicą, którą widzę podczas grania korzystając z wyświetlaczy z 144 Hz. Oprócz podświetlenia mamy więc kolejny gamingowy akcent.
Klawiatura posiada oddzielny blok numeryczny. Podczas pisania jest bardzo przyjemna, ma niski skok, jest cicha. Trochę żałuję, że nie miałem okazji sprawdzić modelu Hiro 700, gdzie zastosowano klawiaturę mechaniczną, która na pewno lepiej sprawdza się w grach. Generalnie ostatnio korzystam tylko z takich konstrukcji i dość ciężko jest mi wrócić do innych rozwiązań. Natomiast patrząc na różnicę w grubości obudowy obu modeli, wybrałbym jednak smuklejszą konstrukcję.
Nie znalazłem jeszcze gładzika, który działałby tak dobrze jak płytki dotykowe w MacBookach i ta w Hiro 950 nie jest wyjątkiem. Trudno się tu jednak przyczepić do samego panelu, po którym wodzimy palcem. Jest odpowiednio responsywny, wolałbym jednak żeby przyciski były z nim zintegrowane – tu natomiast są oddzielone. Ma to oczywiście swoje plusy, takie jak brak szans na ich przypadkowe wciśnięcie, jednak są dość głębokie przez co zwalniają cały proces obsługi komputera w ten sposób. W lewym górnym rogu gładzika dodano czytnik linii papilarnych.
Klawiatura posiada podświetlenie RGB, które możemy regulować za pomocą zainstalowanej w systemie aplikacji Command Center. Jest ok, może trochę za bardzo odpustowa, ale w miarę czytelna. Natomiast często potrafiła się bardzo długo uruchamiać.
Z jej poziomu mamy również wgląd w “system monitor”, czyli rozpiskę podstawowych informacji o komputerze. Są tu też takie dane jak prędkość obrotu wiatraków przy CPU i GPU oraz temperatura poszczególnych układów.
Podzespoły i wydajność Hiro 950
Laptop Hiro 950 nie jest mięczakiem i wpakowano do niego całkiem konkretne układy. Sercem urządzenia jest 6-rdzeniowy procesor Intela 8. generacji Core i7-8750H. Został wyposażony w technologię Turbo Boost. Pozwala ona w inteligentny sposób zwiększać taktowanie zegarów gdy potrzebna jest większa wydajność.
Całkiem nieźle prezentuje się również układ graficzny – mamy tu kartę NVIDIA GeForce GTX 1070 Max-Q z 8GB pamięci RAM. Układ charakteryzuje się około 40% szybszym działaniem od mobilnego GTX1060 montowanego w wielu innych gamingowych laptopach i powinniście poczuć ten przyrost mocy w grach. Egzemplarz, który do mnie trafił miał 16 GB pamięci RAM, choć można go rozbudować do 32GB, istnieje również możliwość konfigurowania sprzętu przed zakupem – pod kątem innych dysków.
Podczas grania czy renderowania filmów w Adobe Premiere Pro nie zauważyłem żeby sprzęt się przesadnie grzał – czego w sumie można się spodziewać po tak smukłej konstrukcji. Przy większym obciążeniu urządzenie robiło się cieplejsze w prawym górnym rogu obudowy, w okolicach przycisków ESC i Tab, później również w okolicach przycisku power, pod ekranem. Nie było to jednak na tyle odczuwalne by psuło komfort trzymania urządzenia na kolanach. Laptop nie dawał też o sobie przesadnie znać jeśli chodzi o głośność. Jasne, dociążony rozkręcał wiatraki, nie było to jednak przesadnie dokuczliwe – szczególnie patrząc przez pryzmat innych gamingowych konstrukcji, które potrafią czasem włączyć tryb helikoptera, gdzie granie bez słuchawek jest praktycznie niemożliwe.
Sprzęt sprawia wrażenie solidnego i całkiem wydajnego, szczególnie patrząc pod kątem wielkości konstrukcji. Podświetlenie klawiszy można wyłączyć, wtedy nic nie będzie zdradzać, że to sprzęt dla graczy i śmiało można go zabrać na spotkanie biznesowe.
Teoretycznie laptopy Hiro 950 zaczynają się od około 6300 złotych, jednak oferta w oficjalnym sklepie NTT może prowadzać w błąd, bowiem jeśli klikniecie „dopasuj” okaże się, że to cena sprzętu bez jakiegokolwiek dysku twardego. Kiedy dobrałem parametry do testowanego przeze mnie egzemplarza, dodając jeden dysk SSD o pojemności 256 GB, drugi HDD 1TB i 16GB RAM-u, cena skoczyła do 6 991,53 zł.

źródło: antyweb.pl

LG patentuje smartfon z szesnastoma aparatami.

Koncern LG opatentował koncepcję zastosowania w swoich smartfonach modułu złożonego z szesnastu aparatów fotograficznych. Producent zapowiada, że dzięki temu rozwiązaniu będzie możliwe robienie zdjęć w niespotykanej dotąd jakości, nagrywanie filmów 3D oraz wprowadzenie dodatkowych narzędzi obróbki fotografii.
Jak poinformował serwis Engadget uprawnienia patentowe zostały przyznane LG przez amerykański urząd patentów i znaków towarowych (United States Patent and Trademark Office). Zgłoszone przez producenta rozwiązanie polega na umieszczeniu na tylnej obudowie smartfona modułu zawierającego 16 oddzielnych aparatów fotograficznych (w układzie 4 x 4). Taka koncepcja nie była dotąd obecna na rynku, choć od pewnego czasu dostawcy smartfonów stosują w niektórych modelach większą liczbę kamer – przykładem może być zaprezentowany w październiku br. Galaxy A9 z poczwórnym aparatem fotograficznym oraz jego następca, w którym spodziewanych jest 6 kamer umieszczonych na tylnej obudowie urządzenia.
LG zapowiada, że zastosowanie w nadchodzących smartfonach zestawu 16 głównych aparatów fotograficznych pozwoli na wykonywanie zdjęć o niespotykanej dotąd jakości, a także nagrywanie filmów w technologii 3D. Według producenta opracowanie wraz z opatentowaną koncepcją odpowiedniego oprogramowania sprawi m.in. że możliwe będzie decydowanie przez użytkownika z ilu obiektywów chce skorzystać przy konkretnym ujęciu czy też wybranie najlepszej z kilku różnych fotografii wykonanych w jednym momencie. Z kolei dzięki zastosowaniu specjalnego zwierciadła zestaw 16 kamer ma być też przydatny przy robieniu smartfonem zdjęć typu selfie.
Na razie nie wiadomo kiedy na rynku pojawią się pierwsze smartfony LG wykorzystujące opatentowaną technologię. Obecnie najbardziej zaawansowanym pod względem fotografii modelem tego producenta jest wprowadzony w październiku br. LG V40 ThinQ oferujący 5 aparatów – 3 główne oraz 2 kamery przeznaczone do selfie.

 

żródło: wirtualnemedia.pl

Samsung Galaxy S10 z płaskim ekranem.

Samsung Galaxy A7_2018

Samsung Galaxy S10 zadebiutuje w trzech wersjach na początku 2019 roku. Najwięcej mówiło się do tej pory dwóch wyższych konfiguracjach, ale paradoksalnie to ta najniższa może stać się hitem sprzedaży z uwagi na cenę.
W następnym roku Koreańczycy zaprezentują trzy wersje swojego flagowca. Postąpią tu podobnie jak Apple, które wprowadziło do sprzedaży dwa high-endy z prawdziwego zdarzenia, tj. Xs i Xs Max, a jako uzupełnienie dali tańszego Xr. Ten ostatni też nie ma ekranu OLED, podwójnego aparatu, wygląda gorzej, choć w zamian oferuje najlepszy czas pracy i dostępność w różnych wariantach kolorystycznych.
„Budżetowy” Samsung Galaxy S10 zostanie stworzony według podobnych wytycznych. Będzie tańszy i jednocześnie słabszy od reszty rodzeństwa, ale też nie bez przesady. Po pierwsze otrzyma on płaski wyświetlacz Super AMOLED, naturalnie bezramkowy, co z pewnością skusi do wyboru właśnie jego wiele osób. Mimo wszystko nie każdemu podoba się obustronnie zakrzywiony panel. Moim zdaniem bardzo dobry krok ze strony firmy, aby zaoferować tu również bardziej tradycyjny wyświetlacz, co pozwoli dodatkowo obniżyć koszt produkcji. Warto też dodać, że będzie to technologia Infinity O, czyli sensory czy kamerka przednia będą umieszczone bezpośrednio w ekranie.
Z racji na niższą cenę, ten wariant nie doczeka się też skanera linii papilarnych w ekranie. Nie będzie go też na pleckach, a ma zostać przeniesiony na bok, tak samo jak w np. Galaxy A7 2018. Myślę, że to nawet niezłe wyjście z takiej sytuacji.
Słabiej i mniej
Dosyć zaskakujący może okazać się procesor. Na razie mówi się o tym, że najtańszy Samsung Galaxy S10 będzie musiał zadowolić się Snapdragonem 845, czyli już obecnie stosowanym SoC, a szanse na nowego 8150 są mniejsze. Sądzę jednak, że finalnie Koreańczycy postawią na tą drugą opcję. Już LG próbowało raz sprzedawać flagowca (G6) z zeszłorocznym układem i nie wyszło to dla nich na dobre.
Z tyłu pojawi się podwójny aparat. Reszta rodziny S10 będzie mogła pochwalić się już potrójnym modułem, ale trudno uznać to za ogromną przewagę. Zdecydowanie da się bez tego żyć szczęśliwie. W sprzedaży mają pojawić się trzy warianty najuboższego Galaxy S10, różniące się między sobą ilością RAM i pamięci wbudowanej: 4/64, 6/64 i 6/128 GB.
Premiera powinna odbyć się w lutym 2019 roku. Na koniec został temat cen i tu Koreańczycy delikatnie zawiodą. Obecnie pojawiają się wzmianki o cenie na poziomie 650 – 750 dolarów, co najpewniej w Polsce przełoży się na kwotę rzędu 2999 złotych. Nie będzie to hit cenowy, ale jeżeli będzie prezentował się odpowiednio dobrze, to ma szansę świetnie się sprzedawać. Tym bardziej, że wyższe odmiany mogą być dla wielu osób przesadnie drogie, a taki uboższy krewny zdawałby się być wystarczający. Zobaczymy jeszcze, co pokaże konkurencja. Wydaje mi się, że nowości od Huawei czy Xiaomi mogą pokrzyżować plany Koreańczyków.

źródło: antyweb.pl

Karta eSIM w Polsce.

Brytyjski operator komórkowy Truphone jako pierwszy zaoferował w Polsce korzystanie ze standardu eSIM, który eliminuje konieczność używania tradycyjnej karty SIM. Nowa usługa jest dostępna tylko dla użytkowników najnowszych iPhone’ów i pozwala na razie wyłącznie na korzystanie z mobilnego internetu w cenie od 25 do 200 złotych.
Nowy standard o nazwie eSIM ma stopniowo wyprzeć z telefonów tradycyjne karty SIM. eSIM ma postać elektronicznego chipa MFF2 o rozmiarach kilku milimetrów montowanego bezpośrednio na płycie głównej telefonu. Aby urządzenie wyposażone w eSIM mogło nawiązywać połączenia telefoniczne czy łączyć się z internetem w pamięci chipa musi znaleźć się konkretny numer telefonu. Nie jest natomiast wymagane dodatkowe działanie użytkownika w postaci montowania w specjalnym gnieździe znanej dzisiaj powszechnie karty SIM. Standard eSIM zastosowany w praktyce pojawił się przy okazji prezentacji przez Apple nowych modeli iPhone’ów. Producent zapowiedział wówczas, że wprowadzane na rynek iPhone’y Xs, Xs Max oraz XR zaoferują tryb Dual SIM – Dual Standby, w którym zostanie wykorzystane rozwiązanie eSIM w połączeniu z tradycyjną kartą telefoniczną.
Truphone pierwszy w Polsce. Jak wynika z informacji uzyskanych przez Wirtualnemedia.pl obecnie wszyscy najwięksi operatorzy w Polsce mają w swoich planach wprowadzenie do oferty standardu eSIM, jednak dokładniejsze terminy w tym zakresie nie są znane. Tymczasem własną propozycję usług związanych z eSIM wprowadził już na naszym rynku Truphone, brytyjski operator wirtualny wykorzystujący w Polsce infrastrukturę P4, właściciela sieci Play.
Aby skorzystać z nowej oferty eSIM w Truphone użytkownik musi posiadać jeden z najnowszych smartfonów Apple – iPhone’a Xs, Xs Max lub XR i zainstalować w nim ze sklepu App Store aplikację My Truphone. Następnie konieczne jest podane swojego adresu e-mail oraz wykupienie jednego z oferowanych pakietów internetowych i aktywowanie go w iPhonie.
Na razie w Truphone możliwe jest wykupienie jedynie usług eSIM związanych z korzystaniem z mobilnego internetu, które mają działać według zapewnień operatora w ponad 80 krajach na świecie. Obecnie dostępne są 3 pakiety – 300 MB na jeden dzień za 25 zł, 1 GB dostępny przez 30 dni za 70 zł oraz 3 GB na miesiąc w cenie 200 zł.

źródło: wirtualnemedia.pl